Rok wydania: 2026
Liczba stron: 88
To jest jedna z tych książek, które niby są dla dzieci, ale tak naprawdę uderzają w dorosłych. Czytasz i czujesz, że autorka nie moralizuje i nie owija w bawełnę, tylko mówi z czułością o rzeczach trudnych i nieuniknionych - o starzeniu się, o chorobie, o odpowiedzialności.
Historia skupia się na Nutce, której życie zaczyna się zmieniać, gdy jej babcia zachowuje się coraz bardziej niezwykle. I zanim Nutka zdąży to zrozumieć, znika jej młodsza siostra. Wtedy też pojawia się tajemnicza Zielona Dziewczynka - postać trochę magiczna, trochę symboliczna, która prowadzi bohaterki przez świat wspomnień i pomaga odkrywać to, co zostało zapomniane.
Książka jest czuła, ale nie słodka. Autorka w bardzo delikatny sposób porusza trudny temat choroby Alzheimera (której nikt nie nazywa wprost, ale której objawy są czytelne dla dorosłego odbiorcy), pokazując, że dotyka ona nie tylko osoby, która zmaga się z utratą pamięci, ale także całą rodzinę. Podobało mi się, że ta historia nie straszy, ale oswaja - pokazuje znaczenie cierpliwości, rozmowy i zwykłej obecności drugiego człowieka.
Największe wrażenie zrobiła na mnie atmosfera tej opowieści - niby ciężka, a jednak czuła i lekka. Jest tutaj trochę magii, dużo czułości i sporo emocji. To książka, która przypomina, że nawet kiedy ktoś zaczyna zapominać, nadal pozostaje tą samą bliską osobą, którą kochamy. Tym, co wybrzmiewa najbardziej jest myśl... że czasem najtrudniejsze rzeczy dzieją się w zwykłe dni, w zwykłe popołudnia, które nagle stają się „tym popołudniem, którego nie było”.







