Rok wydania: 2020
Liczba stron: 56
To jedna z tych książek, które czyta się szybko, ale pamięta długo. Autorka wraca do historii łódzkiego obozu przy ulicy Przemysłowej - miejsca, które istniało naprawdę, choć przez lata pozostawało niemal niewidoczne w zbiorowej pamięci. Polen‑Jugendverwahrlager der Sicherheitspolizei in Litzmannstadt (1942-1945) był tworem tak okrutnym, że trudno uwierzyć, iż powstał z myślą o najmłodszych. A jednak to właśnie tam trafiały dzieci: od sześciolatków po nastolatków. Czasem trafiały tu nawet niemowlęta.
Piątkowska opowiada ich historię w krótkich, prostych rozdziałach - tak, by młody czytelnik mógł unieść ciężar tematu, ale jednocześnie zrozumieć, jak wyglądało życie za drutami. Książka nie skupia się na jednym bohaterze, lecz pokazuje codzienność wielu dzieci, które trafiały do obozu za drobne przewinienia, dlatego że były sierotami, pochodziły z rodzin związanych z ruchem oporu albo po prostu znalazły się w niewłaściwym miejscu i czasie. Dzieci musiały zmagać się z głodem, brutalnym biciem, ciężką pracą, zimnem i nieustannym strachem. Chłopców kierowano przede wszystkim do prostowania igieł tkackich oraz wyplatania mat z wikliny, natomiast dziewczęta zmuszano do pracy w szwalni, kuchni oraz wykonywania innych obowiązków gospodarczych. Praca była obowiązkowa, a jej celem nie była nauka zawodu, lecz maksymalne wykorzystanie ich sił do pracy.
Autorka nie epatuje brutalnością, choć opisuje rzeczy niewyobrażalne. Jej język jest prosty, oszczędny, ale przez to jeszcze bardziej poruszający. Podczas czytania trudno uwierzyć, że takie rzeczy naprawdę wydarzyły się dzieciom.
To nie jest książka, która daje ukojenie - to książka, która daje pamięć. A pamięć jest tu najważniejsza.





