Pages - Menu

sobota, 4 kwietnia 2026

Między pamięcią a ciszą

Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2026    
Liczba stron: 272

Powieść Pamięć drzewa opowiada historię dziesięcioletniego Jana, którego życie zmienia się, gdy do jego domu wprowadzają się dziadkowie. Początkowo jest to dla niego powód do radości, jednak szybko okazuje się, że w domu pojawia się napięcie, którego Jan do końca nie rozumie. Chłopiec obserwuje dorosłych, próbuje odczytać ich nastroje i zachowania, ale wiele rzeczy wymyka mu się z dziecięcej logiki. Z czasem odkrywa, że dziadek zaczyna tracić pamięć, a ta niewidzialna choroba wpływa na całą rodzinę.

Najważniejszym punktem tej historii jest relacja Jana z dziadkiem. Spędzają oni razem dużo czasu - chodzą na spacery, rozmawiają, obserwują świat i drzewa, które stają się symbolem pamięci i wspomnień. To właśnie w tych scenach widać najwięcej ciepła i autentyczności - to one nadają książce ton łagodnej melancholii.

Mimo tego nie mogę powiedzieć, że książka mnie zachwyciła. Choć temat jest poruszający, sposób jego przedstawienia nie do końca do mnie trafił. Zamiast wciągnąć mnie w świat bohatera, opowieść układała się w krótkie, szybko urywane sceny, które bardziej przypominały pojedyncze migawki niż pełną, rozwijającą się historię. Emocje pojawiały się tylko na moment, po czym znikały, zanim zdążyły naprawdę wybrzmieć. Ta fragmentaryczność sprawiła, że trudno było mi zżyć się z bohaterami i poczuć wagę ich doświadczeń - doświadczeń, które doskonale znam z własnego domu, dlatego tym bardziej liczyłam na głębsze poruszenie.

Choroba dziadka, która mogłaby stanowić emocjonalne centrum powieści, została przedstawiona bardzo subtelnie, wręcz zbyt delikatnie. Rozumiem zamysł - pokazanie świata oczami dziecka, które widzi, ale nie rozumie wszystkiego - jednak w efekcie zabrakło mi intensywności, która pozwoliłaby naprawdę wejść w tę historię. Zamiast wzruszenia pozostało wrażenie oglądania serii estetycznych, lecz ulotnych obrazów.

piątek, 3 kwietnia 2026

Mroczna układanka z obrazków

Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 272

Dziwne obrazki to jedna z tych książek, które zaczynasz czytać z ciekawości, a kończysz z poczuciem lekkiego dreszczu na plecach. Uketsu, bez skrępowania, bawi się naszymi oczekiwaniami i zmusza do myślenia... do uczestniczenia w grze.

Fabuła opiera się na serii pozornie niepowiązanych historii i tytułowych obrazków - dziwnych, niepokojących rysunków, które stopniowo zaczynają układać się w jedną, spójną i mroczną całość. Każdy z nich jest jak zagadka - trop prowadzący do czegoś znacznie bardziej przerażającego. Z czasem okazuje się, że te niewinne ilustracje skrywają historię zbrodni, traumy i ludzkich tajemnic, a wszystkie wątki łączą się w zaskakujący finał.

To, co mnie uderzyło najmocniej w tej książce, to uczucie niepokoju - takie ciche i narastające, a które nie wynika z brutalności, ale z atmosfery i niedopowiedzeń. Tę książkę nie tylko się czyta, ale wręcz analizuje - próbuje rozgryźć, a momentami wraca się do wcześniejszych stron, żeby sprawdzić, czy coś nam nie umknęło. I kiedy w końcu wszystko zaczyna się łączyć… to naprawdę robi wrażenie. Zaskakujące wrażenie. 

Dziwne obrazki są… dziwne. Ale w najlepszym możliwym sensie. To książka, która zostaje w głowie długo po tym, jak zamkniesz ostatnią stronę.

środa, 1 kwietnia 2026

Ostatni krok... na ścieżkach nadziei

Wydawnictwo: Zwierciadło
Rok wydania: 2026    
Liczba stron: 416

Kobiety z wiatru to dla mnie spokojne i przemyślane domknięcie cyklu Ścieżki nadziei. Wchodząc w tę historię, miałam wrażenie powrotu do dobrze znanego miejsca - takiego, które daje poczucie bliskości, ale jednocześnie budzi ciekawość, co jeszcze przede mną. Czuję wdzięczność, że mogłam poznać Praksedę, Anielę i Fridę oraz przejść razem z nimi przez świat, który nie zawsze pozwala swobodnie oddychać, ale mimo to uczy siły, wytrwałości i odwagi.

W III tomie Prakseda zmaga się z macierzyństwem, własnymi ambicjami i wspieraniem Edgara, który po śmierci kuzyna musi przejąć niechciany tytuł i majątek. Aniela zaś wikła się w relację niosącą poważne skutki. Próbuje uciec od samotności i pustki, ale wpada w jeszcze większy chaos. Jej historia jest tutaj najmroczniejsza i najbardziej bolesna, a jednocześnie - najbliższa memu sercu. Frida natomiast doświadcza trudnego małżeństwa i życiowych zmian. Zaczyna budować swoje życie od nowa, wśród kobiet, które ją wspierają i traktują jak równą sobie. To bez wątpienia jedna z najpiękniejszych przemian w całej serii. Każda z nich na swój sposób próbuje zawalczyć o siebie, choć nie zawsze - co oczywiste - ma ku temu warunki czy wsparcie. To, co szczególnie porusza, to ich wewnętrzna siła - cicha, często niewidoczna na pierwszy rzut oka, a jednak obecna w najtrudniejszych momentach.

Odnoszę wrażenie, że ta część jest bardziej refleksyjna i spokojniejsza w tempie, ale jednocześnie pełna trudnych emocji i napięć ukrytych między słowami. Czułam w niej ciężar decyzji, konsekwencje wcześniejszych wyborów i to nieustanne poszukiwanie własnej drogi. Autorka pięknie pokazuje, że życie rzadko daje proste odpowiedzi, a dojrzewanie do zmian bywa bolesne.

Zamykając tę książkę, miałam w sobie dużo emocji - trochę smutku, ale i nadziei. Żal było mi się rozstawać z Praksedą, Anielą i Fridą, bo przez te trzy tomy zdążyłam je naprawdę polubić i zrozumieć. Tak, nawet Anielę :) A mimo to, cieszę się, że nie będzie dalszych części - ostatnia kropka została postawiona dokładnie tam, gdzie powinna - w odpowiednim miejscu i czasie. 

poniedziałek, 30 marca 2026

W cieniu wyroku

Wydawnictwo:
 Muza
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 480

Autor - Zbyszek Nowak - zabiera nas do świata kobiet, które przekroczyły granicę, jakiej większość z nas nawet nie potrafi sobie wyobrazić - odebrały komuś życie. Ale zamiast pogonią za tanią sensacją, dostajemy coś zupełnie innego: ciszę, samotność... i ludzkie dramaty, które nie mieszczą się w prostych ocenach.

Każda rozmowa to inna historia, inne tło, inne emocje. Poznajemy nie tylko same wydarzenia, które doprowadziły do zbrodni, ale przede wszystkim drogę do niej - często naznaczoną przemocą, trudnym dzieciństwem, toksycznymi relacjami czy poczuciem bezradności. Co ważne, autor nie ocenia, nie moralizuje, nie narzuca nam - swoim odbiorcom, konkretnego punktu widzenia. 

Tym, co najbardziej mnie uderzyło, to... to, jak bardzo te historie są ludzkie. Po prostu - ludzkie. Wbrew pozorom. Pokazują, że za każdym z nich stoi człowiek z konkretnym bagażem doświadczeń. W trakcie czytania wielokrotnie łapałam się na tym, że próbuję zrozumieć, co musiało się wydarzyć, żeby ktoś znalazł się w takim miejscu swojego życia. To trudne i momentami bardzo przytłaczające, ale też niezwykle ważne. Książka otwiera oczy i serce. Nie daje prostych odpowiedzi, ale zostawia z ważnymi pytaniami - o granice, o przemoc, o odpowiedzialność, o to, jak bardzo okoliczności mogą pchnąć człowieka w stronę, z której ciężko jest zawrócić. 

To dobra książka. Dobra, bo uczciwa. Dobra, bo pokazuje, że za każdym czynem stoi człowiek, a za każdym człowiekiem historia, której nie znamy. Dobra, bo zmusza do refleksji, a nie do wydawania szybkich wyroków.

sobota, 21 marca 2026

Trzy imiona, trzy światy

Wydawnictwo: Marginesy    
Rok wydania: 2026    
Liczba stron: 496

Trzy imiona Ludki to książka, która porusza najczulsze struny i dotyka tego, co w człowieku najbardziej kruche. To opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, o ranach trudnych do nazwania oraz o ludziach, którzy pojawiają się w życiu dziecka niczym światło i cień - jedni przynoszą ukojenie i nadzieję, inni pozostawiają ślady, które nie znikają mimo upływu czasu.

Już od pierwszych stron wchodzimy w świat pełen tajemnic, niedopowiedzeń i emocji. Ludka nie jest bohaterką jednowymiarową - przeciwnie, jej historia pokazuje, jak bardzo człowiek może się zmieniać pod wpływem doświadczeń, jak różne „wersje siebie” nosimy w sobie i jak trudno czasem pogodzić przeszłość z teraźniejszością.

Książka opowiada historię dziewięcioletniej Ludki Nowak, która po II wojnie światowej trafia do Barcelony razem z grupą polskich sierot. Dzieci te zostały wcześniej porwane przez nazistów i poddane germanizacji, przez co wiele z nich straciło pamięć o swoim pochodzeniu, języku i rodzinie. W nowym miejscu Ludka stopniowo próbuje odzyskać swoją tożsamość - pomaga jej w tym przyjaźń z Emmą oraz opiekunowie, którzy organizują dla dzieci szkołę i wsparcie. Z czasem zaczynają wracać wspomnienia, a bohaterka podejmuje próbę odkrycia swojej prawdziwej przeszłości i imienia.

Ludka... jest dziewczynką, której życie naznaczone jest trudnymi doświadczeniami i koniecznością przyjmowania różnych tożsamości. Trzy imiona nie są tu tylko symbolem, ale odzwierciedleniem jej losów, zmian i prób przetrwania w świecie, który nie zawsze daje wybór. Poznajemy jej historię etapami, odkrywając kolejne warstwy przeszłości, które stopniowo układają się w poruszającą i momentami bardzo bolesną całość.

Najbardziej poruszyło mnie to, jak autorka buduje napięcie.. nie poprzez spektakularne zwroty akcji, ale przez emocje - ciche, momentami wręcz duszące. Są tu chwile niepokoju, wzruszenia, ale też refleksji nad tożsamością, pamięcią i tym, kim jesteśmy w oczach innych, a kim dla samych siebie. Czy naprawdę mamy jedno życie i jedną historię, czy może kilka równoległych, które splatają się w jedną opowieść?

Książka ta - oparta na prawdziwych wydarzeniach - pokazuje losy dzieci, którym wojna odebrała rodzinę i poczucie przynależności. Pokazuje, jak silny może być wpływ wojny na psychikę dziecka oraz jak trudne jest odbudowanie poczucia przynależności. Jednocześnie jest to opowieść o nadziei, przyjaźni i wewnętrznej sile, która pozwala odnaleźć swoje miejsce w świecie mimo traumatycznych doświadczeń. To jedna z tych książek, które nie krzyczą, tylko szepczą - i właśnie dlatego trafiają tak celnie.

wtorek, 10 marca 2026

W cieniu wojny

Wydawnictwo: We need YA
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 414

Ta książka wciąga od razu - jest intensywna, pełna trudnych emocji, bólu, strachu i tej cichej... upartej nadziei. I choć bez wątpienia, jest to opowieść o okrucieństwie wojny, to przede wszystkim, jest to historia o młodej dziewczynie, która próbuje odnaleźć sens w świecie, w którym wszystko zostało wywrócone do góry nogami.

Główna bohaterka - Salama, jeszcze niedawno była studentką farmacji. Miała marzenia, plany na przyszłość i spokojne życie. Wszystko zmienia się w momencie, gdy w Syrii wybucha rewolucja. Zamiast studiować i myśleć o przyszłości, Salama zaczyna pracować jako wolontariuszka w szpitalu, gdzie każdego dnia walczy o życie rannych. Widzi cierpienie, śmierć i strach. Jej  codzienność to ciągłe balansowanie między obowiązkiem a lękiem... między chęcią ucieczki a lojalnością wobec tych, których kocha. 

Każdy rozdział dokłada kolejną cegiełkę do obrazu świata, który pęka w szwach, a mimo to w tej historii pojawia się też wątek miłosny - subtelny, delikatny, nieprzesłodzony. To nie jest romans, który przykrywa tragedię. To raczej maleńki promień światła, który pozwala bohaterce nie zwariować i przypomina, że nawet w najciemniejszych czasach - wśród ruin, można znaleźć przestrzeń na czułość, miłość, przyjaźń i nadzieję.

Zoulfa Katouh pisze w sposób obrazowy i emocjonalny. Jej styl jest lekki, ale jednocześnie pełen ciężaru - takiego, który skłania do refleksji. Autorka nie ucieka od trudnych tematów, ale też nie epatuje brutalnością. Zamiast tego pokazuje wojnę oczami zwykłych ludzi, którzy chcą tylko przetrwać kolejny dzień. I właśnie to sprawia, że ta historia tak mocno uderza - bo jest prawdziwa w swojej prostocie, w emocjach, w codziennych wyborach, które dla bohaterów stają się kwestią życia i śmierci.

Książka zostawia po sobie ślad. Taki cichy, ale uporczywy - jakby coś w środku przesunęło się o milimetr i już nie wróciło na swoje miejsce. Dopóki rosną cytrynowe drzewa to opowieść, która boli i jednocześnie zmusza do zatrzymania się na chwilę. Przypomina, że nawet w świecie pełnym chaosu istnieją rzeczy, które dają siłę, by kochać, walczyć i wierzyć, że gdzieś tam, za horyzontem, czeka lepsze jutro. Symboliczne cytrynowe drzewa stają się właśnie takim przypomnieniem, że życie mimo wszystko wciąż trwa, a nadzieja może przetrwać nawet w świecie ogarniętym wojną.

poniedziałek, 2 marca 2026

Siła cichego oporu

Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 496

Zachwyciłam się… od pierwszych stron. W tej historii jest coś tak prawdziwego, tak głęboko ludzkiego, że trudno przejść obok niej obojętnie. To opowieść o wojnie, ale nie o tej pełnej bitew czy wielkich bohaterów. To wojna widziana z bliska - przez pryzmat zwykłego człowieka, jego codziennych lęków, małych gestów i słów, które potrafią podtrzymać na duchu wtedy, gdy wszystko inne się rozpada.

Akcja powieści - inspirowana prawdziwymi wydarzeniami - rozgrywa się w 1943 roku, na okupowanej przez Niemców wyspie Jersey. To miejsce odcięte od świata, duszne od strachu i głodu. W tej klaustrofobicznej przestrzeni szczególnie wyraźnie widać, jak bardzo ludzie potrzebują choćby odrobiny światła - czegoś, co pozwoli im pamiętać, że poza wojną istnieje jeszcze inny świat.

W takim właśnie mroku rodzi się niezwykła inicjatywa - Wojenny Klub Książki. Jego pomysłodawczynią jest Grace La Motté - bibliotekarka o nieugiętym sercu i cichej determinacji. Zakładając klub, daje mieszkańcom wyspy bezpieczne miejsce do spotkań, rozmów i wspólnego czytania. Te spotkania stają się dla nich jak oddech - krótki, ale konieczny, by przetrwać kolejny dzień.

U boku Grace stoi jej przyjaciółka Beatrice (Bea) Gold - listonoszka, której codzienność balansuje na granicy ryzyka. Bea przechwytuje donosy kierowane do niemieckich władz. Niszczy je lub ukrywa, a czasem ostrzega tych, których nazwiska pojawiają się na kartkach pisanych z lęku lub z desperacji. To praca niewidoczna, pozbawiona świadków, a jednak obarczona ogromną odpowiedzialnością. Jedno ocalone nazwisko, jeden zniszczony list może oznaczać czyjeś życie. Bea działa w ciszy, z pozoru zwyczajnie.

To właśnie Grace i Bea są sercem tej opowieści - dwie kobiety, które w świecie pełnym terroru odnajdują w sobie siłę, by chronić innych. Ich losy splatają się z historiami mieszkańców Jersey, ludzi zmagających się z głodem, strachem i samotnością, ale też z niegasnącą potrzebą bliskości. Kate Thompson z wielką wrażliwością pokazuje, jak w mroku okupacji rodzi się wspólnota. Jak ludzie - mimo strachu i niepewności - potrafią trwać przy sobie, wspierać się i podtrzymywać na duchu. To właśnie w tych relacjach, w codziennych wyborach i w cichych aktach solidarności odsłania się prawdziwa siła bohaterów.

W tej książce najmocniejsze są właśnie te pozornie małe i ciche akty dobra. To one pokazują, że w czasach największego mroku, największą siłę mają słowa, przyjaźń i odwaga zwyczajnych ludzi. Grace i Bea przypominają, że świat można ocalić po cichu - strona po stronie, gest po geście, człowiek po człowieku. Że nawet najmniejszy płomyk potrafi rozświetlić najgłębszą ciemność.

poniedziałek, 23 lutego 2026

Siostrzane więzi

Wydawnictwo: Zwierciadło
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 416

Północne siostry to drugi tom cyklu Ścieżki nadziei, w którym Magda Knedler po raz kolejny udowadnia, że doskonale odnajduje się w opowieściach osadzonych w XIX-wiecznych realiach. Autorka z dużą wrażliwością splata tło historyczne z intymną historią rodzinną, koncentrując się na losach dwóch sióstr - Praksedy i Anieli, których relacja nabiera nowego kształtu.

Akcja powieści rozpoczyna się w momencie szczęścia Praksedy, która jako młoda mężatka wyrusza w podróż poślubną, przekonana, że jej życie wreszcie nabrało harmonii. Spokój ten zostaje jednak dość szybko zakłócony przez wiadomość od Anieli. List wysłany z Rügen - miejsca pięknego, a jednocześnie owianego pewną tajemnicą - niesie ze sobą niepokój i zapowiedź tragedii. Wydarzenia, które tam się rozegrały, zmuszają bohaterów do powrotu do spraw dawno przemilczanych i konfrontacji z prawdami, które miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego.

Magda Knedler z dużą subtelnością oddaje emocje swoich bohaterów: strach, poczucie winy, nadzieję i pragnienie zrozumienia. Narracja prowadzona jest w sposób wyważony - nie epatuje dramatem, a jednocześnie konsekwentnie buduje napięcie i pozwala śledzić wewnętrzne przemiany postaci. Autorka stawia pytania o odpowiedzialność za własne decyzje, o znaczenie rodzinnych więzi oraz o to, czy możliwe jest prawdziwe przebaczenie.

Szczególnie ujmuje sposób, w jaki Knedler tworzy swoje bohaterki - wielowymiarowe, niejednoznaczne, obdarzone zarówno siłą, jak i słabościami. Każda z sióstr niesie własny bagaż doświadczeń, a ich historie odsłaniają się stopniowo, w naturalnym rytmie opowieści.

Północne siostry to powieść o kobietach i o relacjach, które potrafią jednocześnie ranić i dawać oparcie. To książka nastrojowa, refleksyjna i poruszająca, która zostaje z czytelnikiem na dłużej i skłania do zatrzymania się nad tym, jak przeszłość wpływa na nasze wybory.

sobota, 14 lutego 2026

Dwie siostry - dwa światy

Wydawnictwo: Zwierciadło
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 352

Noworoczne panny to pierwsza część cyklu Ścieżkami nadziei - powieści historycznej osadzonej w epoce przemian społecznych oraz sztywnych reguł, wyznaczających pozycję kobiet w świecie arystokracji i mieszczaństwa.

Fabuła koncentruje się na losach dwóch przyrodnich sióstr - Praksedy i Anieli Krukowieckich. Choć wychowywały się w tym samym domu, ich życie od początku kształtowały zupełnie odmienne doświadczenia. Aniela, córka pierwszej żony - arystokratki - cieszy się wysokim statusem społecznym i bez trudu odnajduje się w świecie konwenansów. Prakseda natomiast, jako dziecko mezaliansu, przez większość życia doświadcza pogardy i odrzucenia, także ze strony własnej rodziny.

Po śmierci ojca losy sióstr zaczynają się gwałtownie zmieniać. Prakseda otrzymuje propozycję zamieszkania z matką we Wrocławiu (ówczesnym Breslau) - mieście tętniącym życiem artystycznym i społecznym, które staje się dla niej szansą na nowy początek. Wierzy, że w nowym miejscu zdoła odnaleźć własną wartość, niezależną od opinii otoczenia. Tymczasem Aniela zostaje uwikłana w aranżowane małżeństwo z hrabią, którego ani nie zna, ani nie kocha, co szybko prowadzi do napięć i komplikacji w jej życiu osobistym.

Noworoczne panny prowadzą czytelnika przez złożone relacje rodzinne, w których przeszłość i skrywane tajemnice silnie wpływają na teraźniejsze decyzje bohaterów. Autorka kreśli wielowymiarowy obraz sytuacji kobiet w XIX wieku - świata, w którym ich wybory były podporządkowane pochodzeniu, konwenansom i oczekiwaniom społecznym. Szczególnie wyraźnie widać to w historii Praksedy, stopniowo próbującej zbudować własne życie po latach odrzucenia, oraz Anieli, której decyzje - pozornie zgodne z obowiązującymi normami - dopiero po ślubie zaczynają ujawniać swoje bolesne konsekwencje.

Magda Knedler z dużą dbałością oddaje realia epoki, skupiając się na relacjach społecznych, różnicach klasowych oraz codzienności kobiet tamtych czasów. Wyraźny jest kontrast między środowiskiem artystów i mieszczaństwa, pełnym energii i zmian, a światem arystokracji, gdzie status i opinia otoczenia często okazują się ważniejsze niż osobiste szczęście. Bohaterki mają jasno określone motywacje i wewnętrzne konflikty: Prakseda dąży do niezależności i godnego życia, natomiast Aniela musi zmierzyć się z rzeczywistością, która początkowo jej sprzyjała, by z czasem stać się źródłem coraz większego ciężaru. Autorka nie narzuca ocen, pokazując różne perspektywy i pozostawiając czytelnikowi przestrzeń do własnych refleksji. Dobrze oddane tło historyczne sprawia, że łatwo zanurzyć się w realiach XIX wieku i lepiej zrozumieć ograniczenia, z jakimi mierzyły się ówczesne kobiety.

Noworoczne panny to przemyślana i klimatyczna powieść historyczna, w której fabuła koncentruje się wokół rodzinnych relacji, nierówności społecznych oraz prób odnalezienia własnej tożsamości w epoce niesprzyjającej kobietom. To książka, którą czyta się przede wszystkim dla bohaterek, ich wyborów i przemian zachodzących pod wpływem wyzwań, jakie stawia przed nimi życie.

poniedziałek, 9 lutego 2026

Folklor, magia i... niedosyt

Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 328

Dom na kurzych łapach to baśniowa opowieść dla młodszych czytelników, która łączy folklor i fantazję. Główną bohaterką jest dwunastoletnia Marinka, która mieszka w niezwykłym domu… na kurzych łapach - razem z babcią, zwaną Babą Jagą. Babcia jest Strażniczką Bramy między światami i pomaga duszom zmarłych bezpiecznie przejść na drugą stronę. Dom z kolei, żyje własnym życiem i wędruje po świecie tak, jak chce i gdzie chce.

Fabuła kręci się wokół wewnętrznego konfliktu Marinki: dziewczynka marzy o normalnym życiu, przyjaciołach i zwyczajnych radościach, a tymczasem została wychowana wśród umarłych i w przyszłości ma przejąć obowiązki babci. Gdy zaprzyjaźnia się z tajemniczą dziewczynką ze świata umarłych i łamie pewne zasady, zaczynają się kłopoty - Baba Jaga znika, a Marinka musi stawić czoła swojej nowej roli i odnaleźć babcię, nawet jeśli oznacza to konfrontację z własnym przeznaczeniem.

Książka ma swoje mocne strony: oryginalny klimat, folklor i baśniowe elementy, które nadają historii lekkości i uroku. Autorka porusza też poważniejsze tematy - samotność, odpowiedzialność, żałobę i poszukiwanie własnej drogi - co dla młodszych czytelników może być wartościową lekcją.

Mimo tych zalet odnoszę wrażenie, że nie jest to książka dla każdego. Dla mnie fabuła momentami była zbyt refleksyjna i mało dynamiczna, przez co czytało się ją nierówno - raczej bez większego zaangażowania. Dużo miejsca poświęcono wewnętrznym rozterkom Marinki, co nie zawsze mnie wciągało. Sama bohaterka jest jednak wiarygodna jako dojrzewająca dziewczynka i ogólnie sympatyczna.

Ostatecznie Dom na kurzych łapach to klimatyczna lektura, która może trafić do czytelników lubiących spokojne, baśniowe historie, choć niekoniecznie zachwyci tych, którzy oczekują dynamicznej akcji lub... jakiejkolwiek akcji.