Rok wydania: 2026
Liczba stron: 270
Nietuzinkowy sklep całodobowy to powieść o niezwykłych spotkaniach i drobnych gestach, które potrafią odmienić życie zwykłych ludzi...
Książka skupia się na małym, niepozornym sklepie całodobowym w Seulu, prowadzonym przez starszą panią Yeom. Pewnego dnia, dzięki pomocy bezdomnego mężczyzny, odzyskuje ona zagubione dokumenty, a poruszona jego historią zatrudnia go w sklepie. Dokko - choć sam zagubiony i milczący, zaczyna stopniowo wprowadzać w życie pracowników i klientów pozytywne zmiany. Daje ludziom otuchę, uczy ich odwagi i skłania do refleksji nad własnym życiem, nie narzucając się przy tym, ani nie oferując gotowych rozwiązań.
Każdy rozdział to krótkie historie kolejnych klientów sklepu i ich prywatne wyzwania, które w zetknięciu z dobrocią Dokko zaczynają się przeobrażać. Nie są to nagłe i spektakularne przemiany, lecz ciche, realistyczne zmiany w sposobie myślenia, i postrzegania własnego życia. Autor pokazuje, że nawet krótkie rozmowy, uważność i zwykła ludzka obecność mogą mieć znaczenie - czasem większe niż wielkie deklaracje czy dobre rady. Dzięki temu powieść ma spokojny, niemal terapeutyczny rytm, sprzyjający wyciszeniu i refleksji.
Ostatni rozdział zrobił na mnie szczególne wrażenie, ponieważ to w nim w sposób subtelny, autor związał losy bohaterów i pokazał, jak bardzo ich drobne gesty i przemiany wpłynęły na życie innych. To tam w pełni wybrzmiewa temat przewodni powieści - że dobroć, empatia i otwartość na drugiego człowieka mają realną moc przemiany, nawet jeśli zaczynają się od pozornie niewielkich chwil. Ten finał dodaje całości refleksyjnej głębi i sprawia, że historia zamyka się w sposób harmonijny, dając poczucie ukończenia i nadziei.
Choć książka nie wywołała u mnie efektu „wow”, to jednak - jej przyjemna, niosąca pozytywne przesłanie opowieść, pozostawia po sobie miłe uczucie.
W oczach Rose to powieść, która przez większą część lektury potrafi naprawdę zaangażować emocjonalnie. Dialogi brzmią naturalnie, a tempo narracji sprawia, że kolejne rozdziały mijają szybko, bez poczucia znużenia. Autorka sprawnie buduje klimat, a relacje między bohaterami są wyraziste i wiarygodne. Sama Rose to postać, z którą łatwo się zżyć. Jej emocje i wątpliwości przedstawione są w sposób naturalny, dzięki czemu czytelnik bez trudu podąża za jej historią i chce wiedzieć, jak potoczą się jej dalsze losy. Jednocześnie Rose nie jest postacią idealną - jej słabości i momenty zagubienia sprawiają, że staje się autentyczna.
Po śmierci ojca świat Rose się rozsypuje - dom, który powinien być miejscem bezpiecznym, staje się źródłem strachu i bólu. Jej matka pogrąża się w alkoholizmie, tracąc kontrolę nad sobą i domową równowagą, a Rose zostaje praktycznie sama z narastającą traumą i odpowiedzialnością za własne życie. Fabuła książki skupia się na codziennej walce bohaterki o przetrwanie - nie tylko fizyczne, ale i emocjonalne. Rose pracuje, uczy się i próbuje ukrywać prawdę o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami - nawet przed najbliższymi. Jej nienaruszona na zewnątrz twarz kryje ogrom bólu i lęku, który staje się stałym elementem jej dnia. Kluczowy zwrot akcji następuje, gdy w szkole pojawia się Will - nowy uczeń, który inaczej patrzy na Rose i dostrzega więcej, niż ona sama chce pokazać światu. Ich relacja daje Rose pierwsze od dawna chwile wytchnienia i poczucie, że nie musi dźwigać wszystkiego w samotności. To właśnie dzięki niemu bohaterka zaczyna powoli uczyć się ufania innym i otwierania się na emocje, których wcześniej starała się unikać.
Fabuła porusza trudne i ciężkie tematy: przemoc domową, alkoholizm, samotność młodej osoby oraz próby odnalezienia stabilności w świecie, który zdaje się nie oferować wsparcia. Jednocześnie to historia o nadziei, przyjaźni i pierwszej miłości, które - choć subtelne - mają moc uzdrawiania nawet najbardziej zranionych dusz. Rose uczy się, że pomoc i zrozumienie mogą przyjść z najmniej oczekiwanej strony, i że czasem jedno ludzkie spojrzenie potrafi zmienić czyjeś życie.
Niestety, im bliżej finału, tym większe pojawia się poczucie niedosytu. Zakończenie okazało się, przynajmniej dla mnie, rozczarowujące. Szczególnie wątek związany z matką Rose, który w moim odczuciu, rozegrany został zbyt powierzchownie i bez odpowiedniego ciężaru emocjonalnego, na jaki zasługiwał.
Dodatkowo "zgrzytało mi" nazewnictwo używane wobec postaci, które nie zawsze brzmiało spójnie w kontekście tego, co działo się w książce. Określenia takie jak „chłopak” w kontekście intymnej sytuacji, „dziewczyna” wobec przyjaciółki, a jednocześnie „kobieta” używane przy opisie matki, tworzyły drobne zgrzyty językowe i wybijało z rytmu czytania.
Mimo tych zastrzeżeń uważam, że W oczach Rose to książka zdecydowanie warta uwagi. Czytało mi się ją dobrze i z zaangażowaniem, a losy bohaterów potrafiły wywołać konkretne emocje. I choć nie wszystko zostało poprowadzone tak, jak bym chciała to książka naprawdę mnie wciągnęła i na pewno zapamiętam ją na dłużej.
Lekcje chemii Bonnie Garmus to książka, która zachwyciła mnie od pierwszych stron i ani przez moment nie pozwoliła zwątpić w swoją wyjątkowość. To powieść inteligentna, błyskotliwa i odważna, a jednocześnie - niezwykle ciepła i poruszająca. Autorka stworzyła historię, która bawi, wzrusza i zmusza do myślenia, często jednocześnie.
Elizabeth Zott to bohaterka nietuzinkowa: bezkompromisowa, przenikliwa i niepasująca do świata, w którym przyszło jej żyć. Jej droga - zarówno naukowa, jak i osobista - jest pełna strat, niesprawiedliwości i walki o własny głos, ale też siły i determinacji. Garmus w mistrzowski sposób pokazuje absurd ograniczeń narzucanych kobietom, nie popadając przy tym w moralizatorstwo czy banał. Humor jest tu ostry, momentami wręcz ironiczny i doskonale równoważy ciężar poruszanych tematów.
Ogromnym atutem powieści są także postacie drugoplanowe oraz relacje rodzinne, przedstawione z dużą czułością i wyczuciem. Szczególne miejsce zajmuje Mad - dziewczynka niezwykle bystra i dojrzalsza niż wskazywałby jej wiek. To jedyny element, który budził we mnie lekkie wątpliwości: momentami jej dojrzałość wydawała się nieco zbyt dorosła. Traktuję to jednak bardziej jako zabieg literacki niż realną wadę - subtelną umowność świata przedstawionego.
Lekcje chemii to książka, która daje czytelnikowi coś znacznie więcej niż dobrą historię. To opowieść o odwadze bycia sobą, o stracie i miłości, o sile wiedzy i niezależności. Zostaje w głowie i w sercu na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Jestem nią naprawdę zachwycona i z pełnym przekonaniem polecam ją każdemu, kto szuka literatury mądrej, wyrazistej i napisanej z charakterem.
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 352
Czarne lato skłania do refleksji nad kruchością bezpieczeństwa - które często bierzemy za pewnik, życia i siłą ludzkich uczuć w obliczu tragedii. To ciekawa lektura, zmuszająca do zatrzymania się nad tym, co naprawdę ważne - miłości, odwadze i nadziei nawet w najciemniejszych momentach.
Upalny czerwiec 1963 roku we Wrocławiu staje się tłem dla opowieści Czarne lato Katarzyny Drogi. Autorka w mistrzowski sposób łączy historyczne realia epidemii czarnej ospy z emocjonalnym życiem bohaterów - pokazując, jak w obliczu zagrożenia chorobą ludzie próbują zachować godność, nadzieję i uczucia. Historia doktor Alicji Surowiec, świeżo mianowanej szefowej szpitala epidemicznego, wciąga czytelnika od pierwszych stron - jej determinacja, odwaga i codzienna walka z niewidzialnym wrogiem stanowią serce powieści.
Książka pokazuje dramatyzm sytuacji, w której całe miasto zostaje odizolowane, a śmiercionośny wirus zbiera żniwo. Droga w realistyczny sposób ukazuje codzienność personelu medycznego i mieszkańców, napięcie, strach, niepewność, a także momenty nadziei i solidarności. Miłość, przyjaźń i człowieczeństwo pojawiają się w najmniej spodziewanych momentach, dając czytelnikowi poczucie, że nawet w najtrudniejszych czasach życie potrafi przynieść ciepło i radość.
Styl autorki jest klarowny, a jednocześnie pełen plastycznych i sugestywnych opisów - od gorącego, letniego Wrocławia po wnętrza szpitala, w których każdy gest i decyzja mają ogromne znaczenie. Historia, choć osadzona w przeszłości, jest niezwykle aktualna - przypomina o poświęceniu i odwadze lekarzy, którzy walczyli z epidemią, często narażając własne życie - warto po nią sięgnąć.
Dziewczyna - Jiwon, która przez lata żyła w cieniu straty po śmierci matki, nagle dostaje szansę powrotu do przeszłości - i to aż trzykrotnie! Każda podróż do dawnych chwil nie jest dla nie łatwa, bo choć pozwala na próbę naprawienia błędów, pokazuje też, że nasze decyzje - nawet te najmniejsze - i emocje, mają swoje konsekwencje, a zmiana przeszłości nie zawsze jest tym, czego się spodziewamy.
Książka w sposób niezwykle sugestywny ukazuje, jak trauma i żałoba kształtują życie człowieka, a równocześnie, jak nadzieja, odwaga i miłość potrafią przywrócić sens i radość nawet w najtrudniejszych momentach. Song Yu-Jeong pięknie pokazuje, że nasze wspomnienia, nawet te bolesne, mają w sobie moc nauki i siłę uzdrawiania. To historia o cierpieniu, ale też o sile ducha i o tym, że czasem, by ruszyć do przodu, trzeba spojrzeć wstecz.
Autorka stworzyła świat księgarni tak sugestywny, że niemal czułam zapach starych książek i szept ich stron. Ten magiczny przybytek pełen wspomnień jest nie tylko tłem dla opowieści - staje się symbolem refleksji, szansy i odwagi, by spojrzeć na własne życie z dystansem i uczuciową głębią. Styl Song Yu-Jeong jest poetycki, lekki i pełen emocji, a jednocześnie autentyczny - dzięki temu czytelnik czuje się blisko bohaterki i jej doświadczeń. Autorka przypomina także, jak ogromną wartość ma obecność drugiego człowieka, rozmowa i wdzięczność okazywana tu i teraz. Lektura zostawia po sobie poczucie spokoju i potrzebę, by zatrzymać się na chwilę i docenić tych, którzy są obok nas.
Księgarnia wspomnień to powieść, która wciąga, wzrusza i zmusza do refleksji nad tym, co w życiu naprawdę ważne. To historia, która zostaje w pamięci, a jej przesłanie o sile wspomnień, miłości i odwagi pozostaje długo po odłożeniu książki na półkę.
Za błędy poprzednich pokoleń płacą następne generacje, a rodzinne tajemnice kładą się cieniem na życiu kolejnych osób, dopóki nie zostaną odkryte lub upływający czas nie pokryje ich grubą warstwą kurzu. Nie trzeba być bezpośrednim świadkiem historii, aby odczuwać jej konsekwencje. (s.229)