Pages - Menu

poniedziałek, 16 lipca 2012

W telegraficznym skrócie

W końcu udało mi się obejrzeć "W ciemności". STOP
Chyba spodziewałam się czegoś innego. STOP
Książki ("W kanałach Lwowa" i "Dziewczynka w zielonym sweterku") zdecydowanie lepsze! STOP

poniedziałek, 2 lipca 2012

Zwierzęce szaleństwo

Wydawnictwo: Wilga   
Rok wydania: 2012

Liczba stron: 10 (Zwierzęta i ich rodziny), 10 (Zwierzęta się bawią!)

Te dwie niepozorne książeczki otwierają przed małymi czytelnikami niezwykle ciekawy, zwierzęcy świat. Spotkać tu można krowę, małe kaczuszki, słonie, koty, konie, psy, a nawet... żabki, żółwie i małpy. Jedne zwierzaki się bawią, inne czegoś szukają, a są i takie, które pokazują nam, jak silne i duże będą, kiedy urosną.  


Książeczki kryją w sobie wiele niespodzianek, które zaciekawią niejednego maluszka! Pierwsza to zdjęcia, a właściwie całe mnóstwo zdjęć zwierząt w ich naturalnym środowisku. Druga to rozkładane strony. Trzecia niespodzianka (chyba ta najbardziej rzucająca się w oczy) to obrotowe koło, które pomaga w dopasowaniu odpowiedzi na zadane w książeczce pytanie, np. takie jak to z okładki. Czwarta i ostatnia niespodzianka to... szereg ciekawostek, które pomogą najmłodszym poznać dane zwierzątko - ich umaszczenie, ulubione zabawy i sposób życia. Pomogą też zrozumieć, że tak naprawdę to zwierzęta nie różnią się zbytnio od nas i naszych ludzkich rodzin. 

Książeczki te nie tylko bawią i uczą, ale również - zmuszają do myślenia, do aktywnego udziału w przeglądaniu/czytaniu, wszak... jest tutaj kilka pytań, na które trzeba odpowiedzieć. Ogromnym plusem tych książeczek jest także ich twarda oprawa oraz sztywne kartki, które wytrzymają niejedno spotkanie z małymi rączki.

środa, 20 czerwca 2012

Czy to koniec dwóch księżyców?

Jestem... wróciłam. Staram się nadrobić zaległości, których zebrało się niemało. Przeglądam Wasze blogi. Patrzę, co u Was nowego... co czytacie i polecacie. Dobrze znów być z Wami.

Wydawnictwo: Muza SA
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 512

Nie ma już dużego i małego księżyca. Nie ma też roku 1Q84. Wszystko się skończyło. A przynajmniej... takie można odnieść wrażenie, choć tak naprawdę żaden wątek nie został wyczerpany.

W III tomie Aomame nadal ukrywa się przed członkami sekty. Odrzuca propozycję starszej pani, aby przenieść się w odległe i bezpieczne miejsce. Wie, że tylko z balkonu mieszkania, w którym obecnie przebywa, może odnaleźć Tengo, tym bardziej, że już raz go tutaj widziała... siedzącego na zjeżdżalni.

Tengo z kolei wyjeżdża do miasta kotów, by czuwać przy łóżku umierającego ojcu. Niedługo potem znika tajemnicza Fukaeri, a na scenę wkracza Ushikawa - brzydki i nie wzbudzający zaufania, ale za to sprytny i dociekliwy detektyw, którego zadaniem jest odnalezienie Aomame.

Tak, jak w poprzednich tomach, tak i tutaj, historie opowiadane są naprzemiennie. Różnica jest tylko taka, że pomiędzy narrację Tengo i Aomame "wciska się" narracja Ushikawy. Początkowo takie rozwiązanie wydawać się może niepotrzebnym spowalniaczem akcji. Wciskaniem czegoś na siłę, by przedłużyć moment zakończenia. Później jednak okazuje się, że narracja Ushikawy jest nie tyle ciekawa, co potrzebna. Daje chwilę oderwania od myśli i rozważań głównych bohaterów. Pozwala spojrzeć na nich z całkiem innej perspektywy. Przede wszystkim zaś, to dzięki tej trzeciej narracji, Murakami zdołał przemycić wiele ciekawych informacji o naszych bohaterach, bez konieczności odkrywania tego przed nimi.

***
Przyznać muszę, że tom III rozczarował mnie najbardziej. Co prawda, od początku pisałam, że Murakami to nie moja bajka, a jego świat nie do końca mnie ciekawi, ale... po lekturze obiecującego II tomu, naprawdę liczyłam na dłuższą "znajomość" z autorem. Szkoda, ale póki co, mówię nie. A co mi się tutaj nie podobało? Przede wszystkim bierność bohaterów. Ich nudne i monotonne życie. Długie rozmyślanie. No i oczywiście... fabuła - wolna, a czasem wręcz sprawiająca wrażenie stojącej w miejscu. Zakończenie też bez rewelacji. Niby jest, ale jakby go nie było. 

niedziela, 13 maja 2012

"Wyszłam za mąż, zaraz wracam..."

Stało się. Grzegorzowa oficjalnie została... Grzegorzową :)

piątek, 4 maja 2012

Miłość na wesoło

Wydawnictwo: Wilga
Liczba stron: 48
Rok wydania: 2012

Miłość niejedno ma imię. Niejedno ma też oblicze. Niezależnie zaś od tego, czy szczęśliwa jest i piękna, czy bolesna i skomplikowana, można na nią spojrzeć z przymrużeniem oka... tak jak zrobiła to Dorota Gellner.

Zawiłości miłości to kolorowa książeczka przepełniona miłością. Co prawda, niekoniecznie szczęśliwą i spełnioną, ale... całkiem zabawną. Znajdziemy tutaj zestaw 22-óch krótkich i rymowanych historyjek, przedstawiających miłosne perypetie przedstawicieli różnych zawodów, np: cukiernika, tapicera, kominiarza, sprzątaczki czy fryzjera. Postaciom tym towarzyszymy od momentu zakochania aż do... finału (jakkolwiek to brzmi). Ów finał czasem daleki jest od baśniowego "i żyli długo, i szczęśliwie", ale... co tu dużo mówić - życie! Ot i tyle.

Idealnym dopełnieniem całości są ilustracje stworzone przez Katarzynę Sadowską, która posługując się techniką kolażu, połączyła grafikę ze zdjęciami i różnymi stylami rysunku. W efekcie powstały ciekawe obrazy, które doskonale odzwierciedlają istotę każdej opowiastki.





Zawiłości miłości to propozycja nie tylko dla młodych czytelników. Ona śmieszy i zachwyca także dorosłych.

piątek, 13 kwietnia 2012

Pouczające czytanie

Tupcio Chrupcio to seria książeczek o dorastającym przedszkolaku, którego dzieciństwo wypełnione jest licznymi zmaganiami z nowymi wyzwaniami. I choć czasem wydaje się, że im nie podoła, to... ta mała myszka się nie poddaje i dzielnie stawia czoła każdej trudności. Jak na przedszkolaka na medal przystało!


Wydawnictwo: Wilga
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 24

Nie dam sobie dokuczać opowiada o nieprzyjemnych sytuacjach, jakie mają miejsce w przedszkolu. Starsi koledzy Tupcia uważają go za malucha i nie chcą się z nim bawić, a co więcej - nieustannie mu dokuczają. Tupcio wie, że musi coś z tym zrobić, że nie może pozwalać kolegom na takie zachowanie. Doskonale rozumie, że dokuczanie, pod każdą postacią, jest złe. Jednak... czy uda mu się zmienić swoich kolegów? Warto przeczytać i się tego dowiedzieć...


Wydawnictwo: Wilga
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 24

Druga książeczka Umiem się dzielić porusza problem zabawek, a właściwie to... ich pożyczaniu kolegom i rodzeństwu. Dzieci często nie potrafią dzielić się swoimi zabawki i jak się okazuje, Tupcio także. Ale to nie wszystko... Mała myszka nie umie dzielić się zabawkami, ale także - zabiera wszystkie "przedszkolne zabawki" dla siebie. Nic więc dziwnego, że nikt nie chce się z nim bawić. Czy Tupcio zrozumie, że nie może być tak samolubną myszką? Po odpowiedź zapraszam do książki.

To moje pierwsze spotkanie z Tupciem, ale z pewnością nie ostatnie! Ta mała myszka całkowicie mnie zauroczyła, podobnie zresztą, jak idea towarzysząca serii o Tupciu Chrupciu, czyli "wychowanie przez czytanie". To bardzo dobrze, kiedy dziecko może utożsamić się z bohaterem, porównać swoje problemy z tymi, które zostały opisane w książce. Dziecko widzi, co jest dobre, a co złe. Co można robić, a co sprawia przykrość. Takie spojrzenie na problem z boku, pozwala przeanalizować swoje postępowanie i wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Tupcio Chrupcio to barwne i kolorowe książeczki z przepięknymi ilustracjami, od których nie można się oderwać. To także świetna lekcja dla każdego dorastającego maluszka. A co więcej, to ogromne wsparcie dla rodziców i nauczycieli, którzy odnajdą tutaj pytania dotyczące poruszanych kwestii, które mogą wykorzystać w rozmowach z dziećmi.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Zrozumieć psa i jego świat

Wydawnictwo: Edgard
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 190

Życie z psem przypomina niejako życie z niemowlakiem, z którym... dogadać się nie dogadamy, ale jeśli nauczymy się poprawnie odczytywać jego zachowanie, to zrozumiemy wszystko, co chce nam "powiedzieć".  Biorąc zaś pod uwagę fakt, że pies to mądre zwierze, ów właściwie odczytanie,  nie powinno przysporzyć nam zbyt wielu problemów. Wystarczy tylko uważna obserwacja  oraz... wiedza, którą każdy właściciel czworonoga powinien posiadać.

Wiedzę najlepiej czerpać z fachowo przygotowanych poradników, to zrozumiałe. Ważne, aby były one napisane przez specjalistów znających temat z własnych doświadczeń oraz... przez specjalistów, którzy potrafią zarazić nas swoją psią pasją, miłością i oddaniem. Niestety nie każdemu się to udaje... Ale Aleksandrze Cherek, autorce poradnika Pies. Pielęgnacja, szkolenie i trening charakteru wychodzi to znakomicie!

W swojej książce Aleksandra Cherek kładzie duży nacisk na wytłumaczenie nam jak wielką odpowiedzialnością jest posiadanie psa. Pokazuje, że pies to nie tylko przyjemność, ale duży obowiązek, a niekiedy i poświęcenie. Dlatego też niejako "zmusza nas" do zastanowienia się czy aby na pewno chcemy i możemy sobie pozwolić na psa. Czy znajdziemy czas i chęci na wspólną zabawę i spacery... Tym zaś, którzy są pewni swej decyzji, książka pozwala dobrać rasę właściwą dla naszego trybu życia. Dla naszych potrzeb i oczekiwań. Podpowiada, jak pielęgnować i opiekować się naszym pupilem, jak go karmić, aby nie był ani głodny, ani przejedzony, a także - jak nauczyć psa posłuszeństwa i wielu ciekawych sztuczek.

Książka podzielona jest na 11 rozdziałów. Każdy rozdział rozpoczyna się od krótkiej informacji zawierającej najważniejsze zagadnienia, jakie w danym rozdziale zostały opisane. Treść rozdziałów jest bardzo przejrzysta i czytelna. Najważniejsze kwestie są podkreślone, a różne ciekawostki i wskazówki - wyszczególnione. Zakończeniem rozdziałów jest podsumowanie, ujęcie w klamrę tego, co powinniśmy zapamiętać. Wszystko to sprawia, że książkę czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. Całość dopełniona jest bazą danych o lokalizacji schronisk, fundacji, stowarzyszeń oraz cmentarzy dla psów.

Aleksandra Cherek nie kryje się ze swoją miłością do psów, wręcz przeciwnie - przelewa ją na czytelnia. Sama zaś książka nie jest zbiorem suchych faktów, które jako przyszli lub obecni właściciele psów, znać powinniśmy. To wiedza, to doświadczenie, które otwierają przed nami drzwi do psiego świata. I za to jej chawała! A także za to, że umożliwiła nam (tutaj już konkretnie mi i Grigorijowi) zrozumienie psiej natury, że dzięki jej wskazówkom i radom, Luckowaty szaleniec potrafi wykonać wiele komend. Z czego zresztą jesteśmy dumni, a co!

poniedziałek, 19 marca 2012

Pawlik i "jego" banda

Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 336

Idealny przekręt... to marzenie wielu oszustów, hochsztaplerów, naciągaczy i fałszerzy. Dla jednych siłą napędową będą pieniądze, dla innych popularność i sława. Są tacy, którym prawie się udaje. Prawie, bo prędzej czy później i tak wszystko się wydaje. Wszak kłamstwo ma krótkie nogi, a oszustwo... nie popłaca. A najlepiej wie o tym Ireneusz Pawlik - autor zbioru ciekawych osobowości, czyli Parady blagierów.

W swojej książce Pawlik zebrał i opisał historie osób, którym daleko do wzoru uczciwości i szczerości. Niektórzy z nich fałszowali obrazy, inni podawali się za kogoś, kim w rzeczywistości nie byli, a jeszcze inni... napadali na banki, kłamali i konfabulowali. W niektórych przypadkach postacie te są nam doskonale znane (bliżej lub dalej), wystarczy wymienić kasiarza Szpicbródkę, który wiele razy lądował w więzieniu; Agathę Christie, która wymyśliła własne porwanie; Szekspira, co do którego nadal nie wiadomo, czy jest autorem dzieł, za którego się go uważa, czy nie; czy chociażby...  Witkacego, który po śmierci narobił tyle samo zamieszania, co za życia oraz Karola Maya, który pisał niezwykłe powieści przygodowe o Dzikim Zachodzie, chociaż... tak naprawdę nigdy tam nie był.

Swoich bohaterów autor traktuje z przymrużeniem oka, co sprawia, że czujemy do nich sympatię. Mało tego, nie gardzimy nimi i nie potępiamy, raczej... tak jak Pawlik, wybaczamy im przewinienia. A czasami nawet próbujemy zrozumieć ich postępowanie, co trudne nie jest, bo autor nie zatrzymuje się wyłącznie na opisie mistyfikacji. O nie. Pawlik idzie dalej i podsuwa wiele informacji o życiu danej osoby. Niewątpliwym plusem tej książki jest również język - lekki i dowcipny, który wpływa na przyjemność, a także... na tempo czytania, bo pomimo sporej ilości umieszczonych tutaj osób, książkę czyta się naprawdę szybko.

Jedyne czego mi tutaj zabrakło, to spis treści. Samo ułożenie postaci w porządku alfabetycznym (co jest plusem) to jednak zbyt mało. Aby odnaleźć opis, który nas zainteresował, musimy przekartkować znaczną część książki, a to już nie jest takie fajne. 

wtorek, 13 marca 2012

Bracia Grimm prezentują...

Wydawnictwo: Wilga
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 32

Bracia Grimm to bodaj najsłynniejszy duet literackiego świata. Ich baśnie zaś to prawdziwa klasyka, przetłumaczona na wiele języków. I choć wielu z nas nie wyobraża sobie dzieciństwa bez Królewny Śnieżki, Kopciuszka czy Jasia i Małgosi, to tak naprawdę mało kto wie, kim ów bracia byli naprawdę...

Bracia Grimm nazywali się Wilhelm i Jacob, i byli... rodzonymi braćmi. Wilhelm był o rok starszy od Jacoba, ale to nie przeszkodziło im w stworzeniu zgranego duetu. Obaj studiowali prawo, pracowali w bibliotece królewskiej w Kassel, a następnie jako profesorowie filologii, wykładali na uniwersytecie w Getyndze. Uważa się ich za twórców filologii germańskiej, za autorów Gramatyki niemieckiej i Słownika języka niemieckiego. Ale tak naprawdę, znani są światu jako zbieracze i wydawcy fascynujących baśni, które opracowane zostały na podstawie legend, mitów i zasłyszanych opowieści ludowych.

Wilhelm (po lewej) i Jacob
Zebranie i opublikowanie baśni wymagało od braci nie lada poświęcenia. Nic więc dziwnego, że podzielili się pracą. Jacob zajął się zbieraniem materiałów i ich dokumentacją. Wilhelm z kolei był odpowiedzialny za nadanie im formy literackiej. Uważa się, że bracia zbierali kilka wersji baśni, a następnie, z powtarzających się elementów, tworzyli jedną. Charakterystyczną cechą baśni braci Grimm jest brak upiększania. Oni nie lukrowali i nie umniejszali zła. Wręcz przeciwnie, w ich bajkach dostrzegamy okrucieństwo i mroczną atmosferę. A dlaczego? Ano z dwóch powodów. Po pierwsze: ich baśnie początkowo nie były przeznaczone wyłącznie dla dzieci, jak ma to miejsce teraz. Nie miały wiec tylko bawić i umilać czas, ale przede wszystkim - miały uczyć. A po drugie: w XIX-wiecznych baśniach niezwykle istotne było ukazanie prawdy o rzeczywistości. Pokazanie świata takim, jakim jest - dobrym i złym. Dlatego też obok księżniczek i rycerzy pojawiały się czarownice i wiedźmy.

Mimo to, a może - właśnie dlatego - baśnie braci Grimm nie odstraszają ani dzieci, ani rodziców. Nie dziwi zatem, że co rusz pojawiają się nowe wydania. W przypadku tego wydania zachęcająca już jest sama okładka - wesoła i kolorowa. Środek książki także wzbudza zachwyt. I to nie tylko przepięknymi ilustracjami, które idealnie oddają klimat poszczególnych baśni, ale także - sporej wielkości czcionką, która ułatwia czytanie i nie męczy oczu, co jest niezwykle ważne, zwłaszcza, kiedy baśnie czytane są do poduszki, przy blasku nocnej lampki.

poniedziałek, 12 marca 2012

Zawiłości ludzkiego umysłu

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 289

Wiele czynności w naszym życiu wykonujemy automatycznie. Są one dla nas tak normalne... tak naturalne, że nawet się nad nimi nie zastanawiamy. Weźmy tak na przykład... umiejętność rozpoznawania twarzy - to przecież jest normalne. Dostrzeganie głębi i przestrzeni oraz rozróżnianie kolorów, różnorodnych znaków i przedmiotów - także. Jednak... co się stanie, kiedy którąś z tych umiejętności utracimy?

Tak postawione pytanie zdaje się być motywem przewodnim najnowszej książki Olivera Sacksa Oko umysłu, w której opisuje on problemy związane z widzeniem i postrzeganiem. Jego bohaterowie to zwykli ludzie, którzy utracili możliwość normalnego funkcjonowania w świecie. Ich życie bardzo się zmieniło, a oni sami, już mniej samodzielni, w coraz większej mierze zależeć zaczęli od pomocy i wsparcia innych.

I tak... w Oku umysłu poznajemy Lilian - pianistkę, która nie tylko utraciła umiejętność czytania słów i nut, ale także - przestała rozpoznawać przedmioty, wokół których żyje. Cierpiącą na afazję Pat, która nie potrafi wypowiedzieć nawet jednego zdania. Literata Howard, który choć pisze, sam nie potrafi niczego przeczytać, gdyż przestał rozpoznawać litery. Sue, która nigdy nie widziała w trzech wymiarach. I wreszcie, samego Sacksa, który opowiada o własnych problemach związanych z zapamiętywaniem twarzy oraz o walce z czerniakiem gałki ocznej, który pozbawił go widzenia w jednym oku.

Przytoczone przez Sacksa historie są niczym krótkie opowiadanka, w których na plan pierwszy wysuwa się człowiek. To on jest tutaj najważniejszy. On i jego kreatywność... sposób adaptacji. Sacks nie podaje suchych faktów czy statystyk - wręcz odwrotnie, stara się zajrzeć w głąb człowieka, przyjrzeć się jemu i poznać go bliżej. Takie podejście sprawia, że dane jest nam zobaczyć drugą stroną neurologii - tę, która skupia się wokół heroicznej walki człowieka. Wokół jego odwagi i potrzeby przystosowania się do nowej, szalenie zaskakującej rzeczywistości.

Książka do łatwych nie należy, wszak wywiera na czytelniku cały wachlarz emocji. Raz rozśmiesza i zadziwia, innym zaś razem (częściej) wzrusza, zaskakuje i zaciekawia. Mimo to warto ją przeczytać, chociażby po to, aby zrozumieć, jak kruche jest zdrowie człowieka i jak ważna jest siła i chęć życia. Bardzo istotna jest tutaj także kwestia języka. To prawda, Sacks używa sporo fachowej terminologii, ale w końcu jakże mogłoby być inaczej? Na szczęście, wszystkie trudne do zrozumienia medyczne pojęcia zostały szczegółowo wyjaśnione i opisane, co ułatwia czytanie oraz umożliwia lepsze zrozumienie funkcjonowania ludzkiego mózgu.