Pages - Menu

poniedziałek, 30 marca 2026

W cieniu wyroku

Wydawnictwo:
 Muza
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 480

Autor - Zbyszek Nowak - zabiera nas do świata kobiet, które przekroczyły granicę, jakiej większość z nas nawet nie potrafi sobie wyobrazić - odebrały komuś życie. Ale zamiast pogonią za tanią sensacją, dostajemy coś zupełnie innego: ciszę, samotność... i ludzkie dramaty, które nie mieszczą się w prostych ocenach.

Każda rozmowa to inna historia, inne tło, inne emocje. Poznajemy nie tylko same wydarzenia, które doprowadziły do zbrodni, ale przede wszystkim drogę do niej - często naznaczoną przemocą, trudnym dzieciństwem, toksycznymi relacjami czy poczuciem bezradności. Co ważne, autor nie ocenia, nie moralizuje, nie narzuca nam - swoim odbiorcom, konkretnego punktu widzenia. 

Tym, co najbardziej mnie uderzyło, to... to, jak bardzo te historie są ludzkie. Po prostu - ludzkie. Wbrew pozorom. Pokazują, że za każdym z nich stoi człowiek z konkretnym bagażem doświadczeń. W trakcie czytania wielokrotnie łapałam się na tym, że próbuję zrozumieć, co musiało się wydarzyć, żeby ktoś znalazł się w takim miejscu swojego życia. To trudne i momentami bardzo przytłaczające, ale też niezwykle ważne. Książka otwiera oczy i serce. Nie daje prostych odpowiedzi, ale zostawia z ważnymi pytaniami - o granice, o przemoc, o odpowiedzialność, o to, jak bardzo okoliczności mogą pchnąć człowieka w stronę, z której ciężko jest zawrócić. 

To dobra książka. Dobra, bo uczciwa. Dobra, bo pokazuje, że za każdym czynem stoi człowiek, a za każdym człowiekiem historia, której nie znamy. Dobra, bo zmusza do refleksji, a nie do wydawania szybkich wyroków.

sobota, 21 marca 2026

Trzy imiona, trzy światy

Wydawnictwo: Marginesy    
Rok wydania: 2026    
Liczba stron: 496

Trzy imiona Ludki to książka, która porusza najczulsze struny i dotyka tego, co w człowieku najbardziej kruche. To opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, o ranach trudnych do nazwania oraz o ludziach, którzy pojawiają się w życiu dziecka niczym światło i cień - jedni przynoszą ukojenie i nadzieję, inni pozostawiają ślady, które nie znikają mimo upływu czasu.

Już od pierwszych stron wchodzimy w świat pełen tajemnic, niedopowiedzeń i emocji. Ludka nie jest bohaterką jednowymiarową - przeciwnie, jej historia pokazuje, jak bardzo człowiek może się zmieniać pod wpływem doświadczeń, jak różne „wersje siebie” nosimy w sobie i jak trudno czasem pogodzić przeszłość z teraźniejszością.

Książka opowiada historię dziewięcioletniej Ludki Nowak, która po II wojnie światowej trafia do Barcelony razem z grupą polskich sierot. Dzieci te zostały wcześniej porwane przez nazistów i poddane germanizacji, przez co wiele z nich straciło pamięć o swoim pochodzeniu, języku i rodzinie. W nowym miejscu Ludka stopniowo próbuje odzyskać swoją tożsamość - pomaga jej w tym przyjaźń z Emmą oraz opiekunowie, którzy organizują dla dzieci szkołę i wsparcie. Z czasem zaczynają wracać wspomnienia, a bohaterka podejmuje próbę odkrycia swojej prawdziwej przeszłości i imienia.

Ludka... jest dziewczynką, której życie naznaczone jest trudnymi doświadczeniami i koniecznością przyjmowania różnych tożsamości. Trzy imiona nie są tu tylko symbolem, ale odzwierciedleniem jej losów, zmian i prób przetrwania w świecie, który nie zawsze daje wybór. Poznajemy jej historię etapami, odkrywając kolejne warstwy przeszłości, które stopniowo układają się w poruszającą i momentami bardzo bolesną całość.

Najbardziej poruszyło mnie to, jak autorka buduje napięcie.. nie poprzez spektakularne zwroty akcji, ale przez emocje - ciche, momentami wręcz duszące. Są tu chwile niepokoju, wzruszenia, ale też refleksji nad tożsamością, pamięcią i tym, kim jesteśmy w oczach innych, a kim dla samych siebie. Czy naprawdę mamy jedno życie i jedną historię, czy może kilka równoległych, które splatają się w jedną opowieść?

Książka ta - oparta na prawdziwych wydarzeniach - pokazuje losy dzieci, którym wojna odebrała rodzinę i poczucie przynależności. Pokazuje, jak silny może być wpływ wojny na psychikę dziecka oraz jak trudne jest odbudowanie poczucia przynależności. Jednocześnie jest to opowieść o nadziei, przyjaźni i wewnętrznej sile, która pozwala odnaleźć swoje miejsce w świecie mimo traumatycznych doświadczeń. To jedna z tych książek, które nie krzyczą, tylko szepczą - i właśnie dlatego trafiają tak celnie.

wtorek, 10 marca 2026

W cieniu wojny

Wydawnictwo: We need YA
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 414

Ta książka wciąga od razu - jest intensywna, pełna trudnych emocji, bólu, strachu i tej cichej... upartej nadziei. I choć bez wątpienia, jest to opowieść o okrucieństwie wojny, to przede wszystkim, jest to historia o młodej dziewczynie, która próbuje odnaleźć sens w świecie, w którym wszystko zostało wywrócone do góry nogami.

Główna bohaterka - Salama, jeszcze niedawno była studentką farmacji. Miała marzenia, plany na przyszłość i spokojne życie. Wszystko zmienia się w momencie, gdy w Syrii wybucha rewolucja. Zamiast studiować i myśleć o przyszłości, Salama zaczyna pracować jako wolontariuszka w szpitalu, gdzie każdego dnia walczy o życie rannych. Widzi cierpienie, śmierć i strach. Jej  codzienność to ciągłe balansowanie między obowiązkiem a lękiem... między chęcią ucieczki a lojalnością wobec tych, których kocha. 

Każdy rozdział dokłada kolejną cegiełkę do obrazu świata, który pęka w szwach, a mimo to w tej historii pojawia się też wątek miłosny - subtelny, delikatny, nieprzesłodzony. To nie jest romans, który przykrywa tragedię. To raczej maleńki promień światła, który pozwala bohaterce nie zwariować i przypomina, że nawet w najciemniejszych czasach - wśród ruin, można znaleźć przestrzeń na czułość, miłość, przyjaźń i nadzieję.

Zoulfa Katouh pisze w sposób obrazowy i emocjonalny. Jej styl jest lekki, ale jednocześnie pełen ciężaru - takiego, który skłania do refleksji. Autorka nie ucieka od trudnych tematów, ale też nie epatuje brutalnością. Zamiast tego pokazuje wojnę oczami zwykłych ludzi, którzy chcą tylko przetrwać kolejny dzień. I właśnie to sprawia, że ta historia tak mocno uderza - bo jest prawdziwa w swojej prostocie, w emocjach, w codziennych wyborach, które dla bohaterów stają się kwestią życia i śmierci.

Książka zostawia po sobie ślad. Taki cichy, ale uporczywy - jakby coś w środku przesunęło się o milimetr i już nie wróciło na swoje miejsce. Dopóki rosną cytrynowe drzewa to opowieść, która boli i jednocześnie zmusza do zatrzymania się na chwilę. Przypomina, że nawet w świecie pełnym chaosu istnieją rzeczy, które dają siłę, by kochać, walczyć i wierzyć, że gdzieś tam, za horyzontem, czeka lepsze jutro. Symboliczne cytrynowe drzewa stają się właśnie takim przypomnieniem, że życie mimo wszystko wciąż trwa, a nadzieja może przetrwać nawet w świecie ogarniętym wojną.

poniedziałek, 2 marca 2026

Siła cichego oporu

Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 496

Zachwyciłam się… od pierwszych stron. W tej historii jest coś tak prawdziwego, tak głęboko ludzkiego, że trudno przejść obok niej obojętnie. To opowieść o wojnie, ale nie o tej pełnej bitew czy wielkich bohaterów. To wojna widziana z bliska - przez pryzmat zwykłego człowieka, jego codziennych lęków, małych gestów i słów, które potrafią podtrzymać na duchu wtedy, gdy wszystko inne się rozpada.

Akcja powieści - inspirowana prawdziwymi wydarzeniami - rozgrywa się w 1943 roku, na okupowanej przez Niemców wyspie Jersey. To miejsce odcięte od świata, duszne od strachu i głodu. W tej klaustrofobicznej przestrzeni szczególnie wyraźnie widać, jak bardzo ludzie potrzebują choćby odrobiny światła - czegoś, co pozwoli im pamiętać, że poza wojną istnieje jeszcze inny świat.

W takim właśnie mroku rodzi się niezwykła inicjatywa - Wojenny Klub Książki. Jego pomysłodawczynią jest Grace La Motté - bibliotekarka o nieugiętym sercu i cichej determinacji. Zakładając klub, daje mieszkańcom wyspy bezpieczne miejsce do spotkań, rozmów i wspólnego czytania. Te spotkania stają się dla nich jak oddech - krótki, ale konieczny, by przetrwać kolejny dzień.

U boku Grace stoi jej przyjaciółka Beatrice (Bea) Gold - listonoszka, której codzienność balansuje na granicy ryzyka. Bea przechwytuje donosy kierowane do niemieckich władz. Niszczy je lub ukrywa, a czasem ostrzega tych, których nazwiska pojawiają się na kartkach pisanych z lęku lub z desperacji. To praca niewidoczna, pozbawiona świadków, a jednak obarczona ogromną odpowiedzialnością. Jedno ocalone nazwisko, jeden zniszczony list może oznaczać czyjeś życie. Bea działa w ciszy, z pozoru zwyczajnie.

To właśnie Grace i Bea są sercem tej opowieści - dwie kobiety, które w świecie pełnym terroru odnajdują w sobie siłę, by chronić innych. Ich losy splatają się z historiami mieszkańców Jersey, ludzi zmagających się z głodem, strachem i samotnością, ale też z niegasnącą potrzebą bliskości. Kate Thompson z wielką wrażliwością pokazuje, jak w mroku okupacji rodzi się wspólnota. Jak ludzie - mimo strachu i niepewności - potrafią trwać przy sobie, wspierać się i podtrzymywać na duchu. To właśnie w tych relacjach, w codziennych wyborach i w cichych aktach solidarności odsłania się prawdziwa siła bohaterów.

W tej książce najmocniejsze są właśnie te pozornie małe i ciche akty dobra. To one pokazują, że w czasach największego mroku, największą siłę mają słowa, przyjaźń i odwaga zwyczajnych ludzi. Grace i Bea przypominają, że świat można ocalić po cichu - strona po stronie, gest po geście, człowiek po człowieku. Że nawet najmniejszy płomyk potrafi rozświetlić najgłębszą ciemność.