Rok wydania: 2026
Liczba stron: 176
To nie jest powieść inspirowana wojną - to autentyczne wspomnienia Gitel Hopfeld, żydowskiej kobiety, która w czasie okupacji próbowała ocalić siebie i swoje dzieci. Jej relacja jest szczera i bezpośrednia, a jednocześnie niezwykle skromna.
Gitel Hopfeld opisuje swoją wojenną tułaczkę po okupowanej Polsce, a właściwie - nieustanne balansowanie między nadzieją a rozpaczą. Ona i jej dzieci ukrywają się w stodołach, w stogach siana i w obcych domach… czasem tylko na kilka dni, czasem na dłużej. Każda kryjówka jest jednak jedynie chwilowym schronieniem, a każdy poranek może okazać się ostatnim. Towarzyszy im ciągła niepewność: czy ktoś ich zdradzi, czy Niemcy pojawią się nagle, czy dzieci zdołają znieść głód, zimno i strach, który nigdy nie odpuszcza.
Najbardziej poruszające jest to, że jej los zależy wyłącznie od ludzi, których spotyka - często zupełnie obcych. Jedni ryzykują wszystko, by jej pomóc, inni odmawiają, boją się, albo po prostu nie chcą mieć z nią nic wspólnego. Hopfeld opisuje te spotkania z wdzięcznością, ale bez idealizowania. Nie ocenia, nie oskarża - po prostu opowiada. Pokazuje świat, w którym dobro i strach istniały obok siebie, a każdy gest pomocy był aktem odwagi.
Książka pozostawia nas z refleksją, że w czasach, kiedy wszystko sprzysięgało się przeciwko przetrwaniu, ocalenie często zależało od jednego gestu, jednej decyzji i jednego człowieka. I właśnie dlatego warto ją przeczytać - by pamiętać o tych, którzy mieli odwagę pomagać, i o tych, którzy dzięki temu przeżyli.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz